Kolumbia: Claudia Lopez –pierwsza kobieta wybrana na burmistrzynię Bogoty

To wydarzenie wyjątkowe i światełko w tunelu dla targanej nierównościami, rosnącymi cenami i szalejącym bezprawiem (kradzieże, handel ludźmi, narkotykami, porwania czy zabójstwa) Kolumbią. Pierwszy raz w historii, na burmistrza (a raczej burmistrzynię  – pozdrawiam wszystkich prawicowców zafiksowanych na punkcie męskich końcówek) Bogoty została wybrana kobieta. „Zwyciężyła zmiana” zakrzyknęła uradowana Claudia Lopez po ogłoszeniu wyników wyborów.  Zdobyła 35,2% głosów i z niewielką przewagą – ale jednak! –  pokonała liberała Carlosa Fernando Galána. Pokaźny tłum zebrał się w jednej z hali sportowych w stolicy, aby razem z Lopez świętować jej zwycięstwo. Zwolennicy polityczki skandowali hasło przyświecające jej kampanii „Si se puede” czyli hiszpański odpowiednik „Yes we can”. 

Wybór Claudii Lopez to duże zaskoczenie, ale też nadzieja dla Kolumbijczyków mających progresywne poglądy. W końcu kluczowym miastem w mocno katolickim kraju, który wciąż nie uwolnił się od kultury maczystowskiej będzie od teraz zarządzała kobieta, lesbijka, feministka.  Warto zaznaczyć, że burmistrz Bogoty to stanowisko uznawane za drugie najważniejsze w kraju – zaraz po prezydencie. Już słyszę to zgrzytanie zębami konserwatywnego establishmentu w Kolumbii i czołowych polityków, którymi są (klasycznie) panowie w średnim wieku. 

Związana z zielonymi Claudia Lopez oparła swoją kampanię na promocji różnorodności i walkę z ksenofobią „Bogota nie będzie spolaryzowana i podzielona” i ambicjach o polityce inkluzywnej, włączającej zmarginalizowane grupy społeczne przez co mocno przeciwstawia się nierównościom, które są dużym problemem nie tylko w stolicy, ale i w całej Kolumbii. Nazywa siebie „nieprzekupną” i wypowiada wojnę korupcji, w walkę z którą jest zaangażowana od wielu lat. W przeszłości otwarcie potępiała związki kolumbijskich polityków z członkami grup przestępczych i bojówek paramilitarnych. Dostawała nawet groźby śmierci. Nie powstrzymało jej to przed dostaniem się do Senatu i otwartym krytykowaniem polityki byłego prezydenta Alvaro Uribe i jego środowiska. 

W swoim Claudia Lopez programie skupiła się na zmodernizowaniu i zwiększeniu efektywności transportu publicznego (Bogota tonie w korkach, gdyż, jak tłumaczył mi mój przyjaciel Kolumbijczyk, wiele osób ze względów bezpieczeństwa unika komunikacji miejskiej, a poza tym w godzinach szczytu trzeba czekać nawet pół godziny, aby wsiąść do autobusu ze względu na tłumy i niewystarczającą częstotliwość kursowania w stosunku do potrzeb,), bezpieczeństwie (zwiększeniu liczby policjantów na ulicach, lepszej ochronie na uniwersytetach), czy tworzeniu nowych możliwości na zdobycie wykształcenia i pracy zarówno dla młodych ludzi jak i dla osób powyżej 45 roku życia, którym po utracie etatu szczególnie trudno wrócić na rynek. Lopez chce przykładowo stymulować lokalny biznes i inwestować w nowe technologie tak by tworzyć nowe miejsca pracy i perspektywy dla osób opuszczających szkoły i uczelnie wyższe. W tym celu zapowiada też dofinansowanie technicznych kursów i kierunków na uniwersytetach publicznych, tak by nauka mogła iść w parze z późniejszym rozwojem zawodowym. W kampanii polityczka  zapowiadała stworzenie dodatkowych 20 000 miejsc na uniwersytetach publicznych W ramach podnoszenia aktywizacji zawodowej obiecuje też stworzyć preferencyjne warunki dla start-upów i biznesów technologicznych, tak by zastopować drenaż mózgów, gdyż wielu wykształconych Kolumbijczyków, którzy czasem mają kłopot ze znalezieniem dobrze płatnej pracy lub wręcz za wysokie kwalifikacje, zwyczajnie rozjeżdżają się po świecie (schemat stary jak świat). 

Doskonała oratorka i bezkompromisowa polityczka jets solą w oku nie tylko środowisk konserwatywnych, ale też części lewicowych. Przylgnęła do niej łatka „kobiety agresywnej”.  „Trudno mówić o bojówkach paramilitranych i szalejącej korupcji w miłych, delikatnych słowach” odpowiada Lopez jak zwykle zdolna do ciętej riposty. 

Zwycięstwo Claudii Lopez to także przełom dla środowisk LGBT. Podczas przemówienia powyborczego podziękowała swojej partnerce Angélice Lozano (także polityczce) za „bycie miłością jej życia i powodem codziennej radości”. Zdjęcie, które uchwyciło kobiety w romantycznym uścisku obiegło cały internet. In your face, hejterzy. 

Udostępnij